Forum Klubów Motocyklowych

Forum o motocyklistach dla motocyklistów

#46 2013-03-24 01:29:31

 eRKa

Użytkownik

Punktów :   

Re: HELLS ANGELS

"Lecz to HA tworzyło i formowało to co teraz nazywamy MC a nie OUTLAWS, niestety."

Eee... nie ? Jeśli odpuścić sobie tak powszechne legendy, jak i lubienia/nielubienia i pozdrapywać pozłotkę, to widać, że raz: kluby MC zostały zapoczątkowane przez producentów motocykli przed drugą wojną jako sposób promocji swoich produktów. Aż do lat 50- tych były tak grzeczne, że PRM byłby przy nich "bad boys". Dwa: kluby MC w wersji jaką znamy to z kolei produkt po- Wietnamie, ale nie można powiedzieć że kształt nadawał jakiś konkretny klub (choćby najbardziej respektowany). HA mieli WIELKI wpływ, nikt im tego nie odbierze, ale nie byli ani pierwsi ani jedyni, chyba w niczym.

Offline

 

#47 2013-03-24 10:29:46

NiteMare

Gość

Re: HELLS ANGELS

HD napisał:

NiteMare napisał:

FTW napisał:

W



.

Publikuje ten tekst, nie dlateo żeby pokazać , że ktoś jest taki czy inny.  Tego typu relacji jak ktoś chce to może poszukać sobie w sieci. Dla mnie bezsprzecznym jest, że MC zaczęło się od Hellsów, czy to się komuś podoba czy nie i mam to w dupie. Faktem jest że pierwszym klubem motocyklowym "outlaw" są OUTLAWS MC .

I CO Z DALSZYM TŁUMACZENIEM ?????????????????????????????

Jest , skracam je. Idzie mi dość powoli. Raz ze względu na to, ze tłumaczę to nie z literackiego czy dziennikarskiego języka a ze stenogramu normalnej rozmowy ( wywiadu ) gzie używany jest język potoczny. Drugie to względy czasowe ale dziś zamieszczę dalszą część.

 

#48 2013-03-24 10:51:08

NiteMare

Gość

Re: HELLS ANGELS

eRKa napisał:

"Lecz to HA tworzyło i formowało to co teraz nazywamy MC a nie OUTLAWS, niestety."

Eee... nie ? Jeśli odpuścić sobie tak powszechne legendy, jak i lubienia/nielubienia i pozdrapywać pozłotkę, to widać, że raz: kluby MC zostały zapoczątkowane przez producentów motocykli przed drugą wojną jako sposób promocji swoich produktów. Aż do lat 50- tych były tak grzeczne, że PRM byłby przy nich "bad boys". Dwa: kluby MC w wersji jaką znamy to z kolei produkt po- Wietnamie, ale nie można powiedzieć że kształt nadawał jakiś konkretny klub (choćby najbardziej respektowany). HA mieli WIELKI wpływ, nikt im tego nie odbierze, ale nie byli ani pierwsi ani jedyni, chyba w niczym.

Oczywiście HA wywarło największy wpływ. Lecz jeśli zaczynać od pierwszych klubów o profilu MC do bezsprzecznie należy zacząć od YONKERS MC i pewnie spełniają warunki noszenia np. 1% niż nie jeden klub który sobie ten 1% naszył. A najbardziej "podnosi mi ciśnienie" twierdzenie mojego znajomka, który uważa się za "oblatanego"  MC-ka , twierdzącego że jak ktoś był karany sądownie lub daj boże siedział a jest w klubie MC to 1% należy mu się jak psu zupa. No to mu powiedziałem , że jest tęmpy i niech się napije zimnej wody.
   Zainteresowałem się wątkiem PO GODZINACH z nadzieją , że zweryfikuję swoją wiedzę na temat zasad MC i całej otoczki bez wnikania w szczegóły klubowe bo to jest TABU, dlatego jak ktoś prześledzi moje wpisy to łatwo zauważy i z rozumie to co piszę.

 

#49 2013-03-24 10:58:19

NiteMare

Gość

Re: HELLS ANGELS

NiteMare napisał:

NiteMare napisał:

ja napisał:

Uwielbiam Hells angels piszą świetne książki teraz czekam na tomik poezji

No może będzie nowa a to za sprawą pana Micheal Dollard Plante


HELLS ANGELS OD ŚRODKA
czyli
HISTORIA CZŁOWIEKA KTÓRY ROZPRACOWAŁ GANG MOTOCYKLOWY - EAST END HELLS ANGELS MC VANCOUVER


   Pod koniec 2012 roku, były tajny agent policji ( RCMP ) Michaela Plante na spotkaniu z dziennikarką śledczą Vancouver Sun - Kim Bolan opowiedział historię rozpracowania chapteru EAST END w Vancouver.

Cz. I - POZNAWANIE HELLS ' ÓW

   Micheal Dollard Plante urodził się w North Vancouver 6 stycznia 1967 roku. Matka nauczycielka  samotnie wychowywała syna i dwie córki ,często zmieniali miejsce zamieszkania w poszukiwaniu odpowiedniej pracy, dobrze poznali Kolumbie Brytyjską a w szczególności Vancouver, Revelstoke, Powell River, Chilliwack, New Westminster, Burnaby.  Do momentu zdania matury w Burnaby’s Cariboo Hill w 1986r. Micheal zmienił 11 szkół. Wszędzie był nowy , nigdy nikogo dobrze nie poznał, dlatego wcześnie uświadomił sobie, że trzeba mieć coś co przyda się w późniejszym życiu.
   Lubił sport lecz z powodu choroby Perthesa do 12-13 roku życia nie mógł go uprawiać. Wychowywał się w Lower Mainland, dzielnicy Vancouver ( Kanada ), uwielbiał coroczne wycieczki na wystawę Pacific National Exhibition, gdzie w jednym z pawilonów mógł zwiedzać stoisko policji. Zaowocowało to nieodpartą chęcią wstąpienia do policji Vancouver. Niestety warunki fizyczne jakimi obdarzyła go natura nie pozwoliły na realizację planów w jakiejkolwiek formacji policyjnej. Będąc starszym wyprowadził się z domu i zaczął uprawiać rugby, podnoszenie ciężarów, piłkę nożną i baseball. Plante był wysportowany, pracowity i towarzyski.
   Walczył jednak z atakami paraliżującego lęku, który uniemożliwiał mu opuszczanie domu. "Czułem się jakbym miał piłkę w gardle i dusił się. Wtedy nic nie mogłem jeść" - mówił. Nie mógł wstać z łóżka, lekarz rozpoznawał przeważnie grypę lecz później specjalista zasugerował że może to być związane ze stresem. To spowodowało że w wieku 15 lat nie ukończył 10 klasy. Nauczył się  radzić sobie sam, jak dorosły i umysł zapanował nad ciałem.
    Plante jest dumny z tego , że całe życie ciężko pracował. Będąc nastolatkiem pracował w magazynie i McDonaldzie na Lougheed Mall, gdzie poznał wiele dziewcząt z Centennial High Girls. Po maturze w 1986 roku rozpoczął pracował w Canadian Tire,  jego dziewczyna miała samochód a on planował kupić dom i nie wracać do nauki. Zmienił jednak pracę i wrócił jako ochroniarz do McDonalda, w centrum Granville, tam pracował do 1987 r. Był to kolejny etap który potem pozwolił mu na pracę bramkarza w nocnych klubach w centrum Vancouver. Cieszył się życiem. W klubach odbywały się koncerty "LIVE" a po występach często niespodziewanie, na drinka, wpadały gwiazdy rocka. W tym czasie jako bramkarz w Coconuts Club na Kinsway w Burnaby pod koniec lat 80 poznał przyszłych Hells'ów, których później pomoże wsadzić do więzienia.
     Dziesięć lat temu przeniknął do chapteru Hells Angels MC - East End, jednego z najbogatszych i najbardziej wpływowych na świecie. Początkowo robił to na własną rękę, potem został poufnym informatorem i ostatecznie agentem policji. Dokumentował przestępczą działalność w clubhousie na East Georgia i poza nim. Współpraca z policją zaowocowała oskarżeniem i skazaniem 12 członków klubu za takie przestępstwa jak: handel kokainą, metamfetaminą, wymuszenia, zorganizowanie grupy przestępczej, posiadanie broni, granatów i obrazę sądu. Jednym słowem z elity chapteru zostały strzępy.
   Po zakończeniu długotrwałej operacji pod kryptonimem E-Pandora prowadzonej przez Royal Canadian Mounted Police ( RCMP ), w serii ekskluzywnych wywiadów dla The Vancouver Sun, 46 letni Micheal Plante po raz pierwszy opowiedział swoją historię. Było to możliwe dopiero po postawieniu zarzutów ostatniemu memberowi Hells Angels East End Chapter - John'nowi Punko i zakończeniu dochodzenia z dniem 30 października 2012 r. Rozmowy odbyły się w północnoamerykańskim mieście.
   Ze względów bezpieczeństwa Plante używa innych danych personalnych i nie ujawnia miejsca zamieszkania.

Podczas postępowania w trzech procesach, obrońcy oskarżonych próbowali podważyć jego reputację i wiarygodność nazywając go: szczurem, bandytą, dealerem narkotyków i oportunistą który podpisał z policją umowę obiecującą mu milion dolarów po zakończeniu sprawy. Twierdzili również, że tylko pomagał policji, po aresztowaniu w towarzystwie membera z HAMC w centrum Vancouver w lipcu 2003 roku.
   Plante powiedział  The Sun, że zgodził się na wywiad bo chciał wyjaśnić całą sprawę. Nigdy nie prosił o pomoc w umorzeniu oskarżeń za nielegalną działalność. Stwierdził również jednoznacznie - "Nie byłem szczurem. Oni nie byli moimi przyjaciółmi. Nie byłem przyjacielem żadnego z nich. Wykonywałem swoją robotę", "Chciałem zrobić coś ważnego w moim życiu. Nigdy moim zamiarem nie była współpraca z RCMP za pieniądze. To było szukanie haczyka na HA ".
   Odpowiedzialny za projekt  E-Pandora insp. Gary Shinkaruk z RCMP  potwierdził słowa Plante'a. Powodem współpracy były pobudki altruistyczne a nie chęć uniknięcia odpowiedzialności. Ponieważ liczne próby nawiązania współpracy z policją nie dały rezultatu a na jego telefony nie było odpowiedzi, zanim został aresztowany, samodzielnie rozpoczął infiltracę chapteru East End,. Wierzył, że Hells Angels to zorganizowana grupa przestępcza i że morze pomóc w ujawnieniu jej interesów. Po nieudanych próbach podjęcia służby w policji i skończeniu jako bramkarz w klubach i barach miał szansę wykonania policyjnej roboty. Takiej o jakiej marzył od dziecka i nie oczekiwał za nią wynagrodzenia.
     Podczas pierwszej nocy w Coconuts, poznał Louie Robinsona membera East End, Vince'a Brienza prospeckta noszącego skórzaną kamizelkę i dwóch innych bikerów, nie wiedział co znaczy kamizelka, powiedział tylko "macie fajne kamizelki z napisem British Columbia. W tym czasie w barach i klubach było wiele bójek, policja rzadko była wzywana a bramkarze mieli temu zapobiegać. Plante nie miał żadnego pozwu z tego tytułu, w zasadzie w tamtych czasach nigdy pozwów nie było. Jedyny pozew jaki miał to 1991 r. kiedy pobił mężczynę który go nagabywał w siłowni North Vancouver’s Empire Fitness, kiedy jeszcze studiował kryminologię w Douglas College. Ponieważ ofiara nie pojawiła się w sądzie, sympatyczny sędzia warunkowo zawiesił zarzuty i skazał go na 100 godzin prac społecznych aby nie utrudniać mu nauki.
    Podczas studiów  próbował dostać się do: VPD  ( policja Vancouver ) - raz , dwa razy do RCMP ( Kanadyjska Królewska Policja Konna ) i raz chciał zostać szeryfem.
    Zawiedziony i rozczarowany wraca do pracy bramkarza w Hotelu Surrey Dell na 10600 King George Hwy, gdzie na drinka lubią wpadać bikerzy. Tam w 1992 r ponownie spotyka Randy Potts'a. Potts będzie później jednym z 12 skazanych w operacji E-Pandora, jednakże w tym czasie wraz managerem hotelu i innym mężczyzną wprowadzają na rynek kilogram cocainy którą dostali od Hells'ow. Potts nie był w tedy członkiem HA. W hotelu był pokój w którym przechowywano towar a pilnowaniem przed kradzieżą zajmował się Plante, któy nigdy wcześniej nie miał styczności z kokainą i nie był notowany przez policję. Towar ukryty była w suficie o czym nie wiedział a za dzień pracy dostawał 200 dolarów. Wkrótce dealerzy chcąc zaoszczędzić przestali płacić za pilnowanie towaru co zaowocowało "wyparowaniem" kilku kilogramów kokainy. W tym czasie RCMP wytypowało Dell'a jako miejsce handlu narkotykami i dokonało nalotu. Tam Plante spotyka i poznaje wielu ludzi, którzy chcieliby stać się głównymi graczami w lukratywnym handlu narkotykami w Columbii Brytyjskiej, m.in. Toma Gisby, którego zastrzelono w maju 2012 r. w Meksyku, nie pije, współpracuje z nimi, zaprzyjaźnia się. Oni natomiast lubią mieć go koło siebie i nazywają pit bullem, bo nie pije i nie jest idiotą. Dlatego Potts poprosił Plante'a o pomoc w zdobyciu odpowiedniej pozycji a kiedy opowiedział o kradzieżach aut i łodzi w rodzinnym Kingston (Ontario), po handel narkotykami w hotelu Dell, wiadomo było że jest przestępcą.
    W 1994 Plante ponownie próbuje zmienić swoje życie, przenosi się do Alberty, gdzie znajomy z liceum obiecał mu pracę na platformie wiertniczych. Praca ta nigdy się nie zmaterializował i po ok. roku obijania się w Medicine Hat ( Alberta ) wraca do Klumbii Bryt., zrywa z dziewczyną, powracają lęki. Miał złamane serce, nie chciał wracać do baru ani do szkoły, choć powinienem. Nic go nie interesowało.
   W marcu 1995 r. rozpoczął pracę w Surrey Costco. Został operatorem wózka widłowego na nocną zmianę. Nienawidził tej roboty ale utkną w niej na ponad pięć lat. W wolnych od pracy chwilach przy pomocy sterydów i ćwiczeń zwiększał swoją tężyznę. Jak potem przyznał "Faktem jest, że ludzie pracujący na nocne zmiany dostają bzika, żeby nie zasnąć piłem 12 dużych kaw dziennie i brałem efydrynę, nie jadłem, nie spałem, to było po prostu samobójstwo". Podczas przeglądu wyników powiedziano mu, że się za mało uśmiecha. Uśmiechać się ale do kogo ? odpowiedział. Przecież tu nie ma nawet okien. Być zadowolonym ale z czego ? z tej gównianej roboty i  zanim skończył był już zwolniony. Usiadł sobie w swoim małym mieszkaniu w New Westminster za 400 dol. miesięcznie i po raz pierwszy od lat miał czas aby, poczytać książki i oddać się refleksji. Tak w styczniu 2001 roku trafił na artykuł o Ronnie Lisingu i Piresie Chico, mężczyznach których poznał wcześniej a którzy byli pierwszymi skazanymi, w Kolumbii Brytyjskiej, za handel narkotykami członkami Hells Angels. W zebraniu dowodów pomógł policji bramkarz z klubu Marble Arch. Hellsi byli we wszystkich wiadomościach a że zostanie policjantem cały czas było w jego planach rozważał ponowną próbę podjęcia tej pracy. Jednakże z uwagi na wiek ,34 lata, uznał że jest za stary. Jednak po lekturze książki kanadyjskiej autorki Yves Lavigne "W odchłani" o Tonym Tait, Helsie z Alaski, który pracował dla FBI, pomyślał skoro on dał radę to i ja też. Po za tym pamięta jeszcze ludzi z  klubu Coconuts. Myślał o pomocy policji i napisaniu książki,  postanowił poczekać. Chciał sprawdzić jak metodyczna osoba za którą się uważał, może swój plan przełożyć na czyn.

Cz. II - ZDOBYWANIE ZAUFANIA


   Początek infiltracji. Pierwszą czynnością jaką zrobił Plante to kupno koszulek supporotwych Hells Angels w sklepie Hi-Way Choppers w Burnaby, własność John'a Bryce prezydenta Chapteru Hells Angels - East End. Koszulki suportowe mają wypisane hasła które pokazują poparcie dla klubu. Niektóre hasła odnosiły się do chapteru East End lub "Support Nomads" inne do "Support the Red and White" a jeszcze inne bezpośrednio do Hells Angels. Chodząc kilka razy w tygodniu na siłownię Fitness Qest, zawsze się stosownie ubierał. Słownia znajdowała się w pobliżu Szóstej i Cambie, tylko dwie przecznice od komisariatu policji Vancouver. Wiedział też od znajomego, że wielu członków Hells Angels i ich współpracowników pracuje tam m.in. John Pulko, Ronnie Lising, Juel Stanton i mężczyzna o imieniu Caine Munoz, który wraz z Ronnie Lisingiem niedawno zostali skazani za handel kokainą. Plante zaprzyjaźnia się z ludźmi których tam poznał. Pod koniec 2001 r. dostaje ofertę pracy w Marbel Arch gdzie dwaj Hellsi z East End wpadli na sprzedaży koki. Wkrótce spotkał też tych , których poznał stojąc na bramce w klubie Coconuts w Burnaby. Pewnego wieczoru przyszedł do klubu całkowicie pijany, zaprzyjaźniony biker i zaczął się awanturować, terroryzował też striptizerki w Cecil Hotel gdzie wszyscy pracowali dla Louie Robinson seniora East End, przyrodniego brata Bryce'a. Niewiele myśląc wyrzuciłem go za drzwi - wspomina. Robinson był wdzięczny a Mike Plante budował swój mit bramkarza.
   Potts budując chapter Hells Angels początkowo nie rozpoznał starego znajomego z Hotelu Dell z początku lat 90 -tych. Wkrótce zorientował kim jest Mike, wysłuchał jego historii i powiedział, że tak musiało się stać by tu i teraz mogli się spotkać. Od tego czasu razem z Randym zaczął pracować na siłowni Qest Fitness. Przychodził tam również Potts który dla szybszego uzyskania efektów brał sterydy. Tak zaczęła się infiltracja Hellsów. Wkrótce Potts zaczął pracować w clubhausie East End na 3598 East Georgia i następnym spotkaniu Plante spytał go dlaczego nie przychodzi na siłownię ? W odpowiedzi usłyszał, że teraz pracuj z Louie i że Louie chce go poznać. Spotkanie odbyło się w piątkowy wieczór w Marbel Arch gdzie na oczach wszystkich zgromadzonych uścisnęli sobie dłonie, była to wielka i ważna rzecz. To była informacja, że Mike jest kolegą i przyjacielem Robinsona. Robinson poprosił Plante o pomoc przy pracy. W ten sposób potencjalny agent policji znalazł drogę do sanktuarium klubu. Robinson był 100 % Hellsem , kochał klub i jego clubhaus prawdopodobnie przebywał tam po 18 godzin na dobę.


W KLUBIE I CLUBHAUSIE

    Marble Arch została sprzedana w połowie lutego 2002 r. i zamknął lokal do remontu. Tym samym Plante został bez pracy i miał dużo czasu, aby go spędzać z nowymi przyjaciółmi bikerami. Robinson zaprosił go na kolację do Steakhousu Kobe i na drinka do Brandi, klubu ze striptizem w centrum miasta będącego miejscem bijatyk między bikerami a członkami gangu United Nations. Plante nie mógł uwierzyć, że wszedł do lokalu gdzie wpuszczani są tylko ludzie odpowiednio ubrani w garnitury i pod krawatem, no ale był ze swoim kolegą Louie Robinsonem, zatem nikt nie śmiał odmówić mu wejścia. W przeciągu dwóch tygodni trafił do clubhausu i pomyślał, o cholera jestem w środku i jest to rzeczywistość. Mógł wszystko zobaczyć i do wszystkiego dotknąć. Ściany obu pięter pokrywały fotografie chapterów Hells Angels i imprez które organizowali. Były prezenty z logo HA od chapterów z całego świata. Na piętrze był pokój dzienny, kuchnia, biuro i sypialnia komfortowo urządzone przez dziewczynę jednego z memberów. Na parterze natomiast była siłownia i bar z ogromnym mieczem East End, wiszącym nad barowym kontuarem, na zewnątrz monitoring, meble czarne skórzane. Lubili się fotografować to też zdjęcia były wszędzie. Był grafik spotkań i ściana pamięci o tych Hells'ach którzy ponieśli śmierć.
    Na poczatku Mike pomagał Robinsonowi, potem wykonywał rutynowe prace: zaopatrywanie baru, sprzątanie clubhausu, pilnowanie bezpieczeństwa. Choć nienawidził tej pracy to przez dwa lata robił to co do niego należało. Zabezpieczał zebrania memberów, posiadał numery ich komórek i nie dopuszczał aby podczas tych zebrań działo się coś nie tak. Późną wiosną Robinson dał mu pracę wikidajły w Hotelu Cecli. Plante zdawał sobie sprawę, że jest Hells'om potrzebny  ze względu na swoja sprawność i siłę. Tym bardzie że bywały tam incydenty pomiędzy HA a innymi gangami.
   Jesienią 2002 r. Plante był mimowolnym świadkiem pewnego zajścia pomiędzy Hells'ami. Prospect z chapteru NOMADS , elity Hells'ów, Jamie Holland z przyjacielem Munoz'em Caine i Plante'm byli w Erotic Club Nr 5 Ornage. Tam Munoz zapytał czy prospect'ci Nomadów też myją kible tak jak w East End. Na to Jamie odpowiedział " słuchaj chłopie jesteśmy gangsterami i takimi rzeczami się nie zajmujemy" - sytuacja zrobiła się nerwowa. Plante powiedział o tym Potts'owi, ten następnej nocy zgłosił to sierżantowi East End Tomowi Gillis'owi. Napięta sytuacja pomiędzy chapterami trwała tydzień do póki prezydenci nie wezwali obu stron do złożenia zeznań. Munoz i Holland zaprzeczyli wszystkiemu a Nomadzi próbowali zmusić Plante'a do zmiany zeznania, jednak Plante pozostał przy swoim. Dzięki temu Plante spotkał starszyznę Hells'ów wśród nich Bryce i Gino Zumpano z Nomadów. Wszystko rozeszło się po kościach a kilka tygodni później Holland został memberem a Potts prospectem.
   Po tym incydencie, Plante po raz pierwszy próbował skontaktować się z policją, ponieważ nie miał konkretnego numeru telefonu dzwonił na ogólnodostępny. Jednakże ze strony policji nie było żadnej odpowiedzi.
   Wszystko toczyło się jak śnieżna kula, Plante zorientował się , że wlazł w gówno i jest nikim. Może to za dużo dla niego a może to jego czas - pomyślał. Pozostał a wszystko jeszcze bardziej się skomplikowało.
   W styczniu 2003 r. pijany Potts został pobity w Surrey przez dealera narkotyków, który zabrał mu kamizelkę prospecta, samochód i klucze do clubhausu East End. Była to poważna sprawa dla Hells'ów i zaczeli robić wszystko aby odzyskać to co stracili. Pottts natomiast dostał rozkaz zabicia dealera. Randy był odpowiedzialny za broń. East End posiadał 38, 45 i Uzi oba z tłumikami. Plante'owi, który był przekonany że Potts tego nie zrobi, kazano iść razem z Potts'em do miejsca zamieszkania dealera. Przez cały tydzień co noc czekali i nic. Dla Plante'a stało się oczywiste, Randy nie jest mordercą. To dobrze, wiedząc że nic się nie stanie może z nim spokojnie czekać. Po tygodniu bosowie HA zaczęli coraz bardziej naciskać Potts'a na wykonania wyroku.
  Potts przyznał się Plante'owi, że nie jest w stanie zabić człowieka i namawiał to tego Plante. Plante nie wiedział jak się zachować. W związku z powyższym założył kominiarkę, zabezpieczył Uzi i poszedł do dealera aby go zastraszyć. Powiedział mu , żeby spierdalał z miasta. Na co ten wyciągną broń i wycelował w głowę Plante mówiąc , że jest tak samo poważny jak on. Wywiązała się strzelanina, z domu zaczęli uciekać ludzie. Plante musiał się wycofać, biegł do samochodu gdzie miał czekać Potts, ten jednak uciekł. Po tym zajściu Plante, kolejny raz, uświadomił sobie z jak szalonymi lidźmi ma do czynienia. Mógł zginąć. Następnego dnia, za taką amatorszczyznę,  byli w Surrey pośmiewiskiem. Jakiś czas potem krnąbrny dealer , którego mieli zabić dostał dziewięć postrzałów, ale przeżył. Plante wiedział kto to zrobił.
   Ludzie których poznał przez Potts'a: Skinny Curtis, Ponytail Rick i Crazy George handlowali w Surrey kokainą i metaamfetaminą często też brali narkotyki. Jak potrzebowali szybkiej gotówki to ładowali pijanego do bagażnika samochodu i uwalniali po otrzymaniu niewielkiego okupu. Pomimo tylu lat pracy w barach jako bramkarz i wikidajło szokowało to Plante'a, chciał jak najszybciej z tego świata przemocy uciec.
   Ponownie próbował nawiązać kontakt z policją lecz bezskutecznie. Po trafieniu na wiadomość od Plante'a, policja próbowała go odnaleźć ale miała za mało danych. Był świadom tego , że jest uwikłany w różnego rodzaju przestępstwa w tym w zabójstwa. Wiedział również, że nie chce być częścią tego świata, że to nie dla niego. Coraz mniej dbał o siebie, pogorszył się stan zdrowia, najgorzej było z ciśnieniem. Jednak w maju 2003 r. na długi weekend pojechał z HA na coroczną podróż do Kelowna, nie miał Harleya a co gorsza nie umiał jeździć na motorze. W podróż udał się jako pasażer. Z powrotem wracał Robinsona ciężarówką. Jego złe samopoczucie wynikało z tego , że miał skrzep krwi w oku. Był operowany, po operacji lekarz powiedział mu, że ma dużo szczęścia bo jakby skrzep trafił do mózgu to byłby już martwy. To jeszcze bardziej umocniło go w postanowieniu uwolnienia się od Hells Angels.

 

#50 2013-03-25 14:48:41

 eRKa

Użytkownik

Punktów :   

Re: HELLS ANGELS

Z tego co wiem "diamencik" chyba nigdzie nie jest przyznawany "indywidualnie". Albo klub jest OMC albo nie jest- wtedy naszywanie go sobie to proszenie się o... różne rzeczy, niezależnie od tego czy ktoś zabijał, siedział czy umie fruwać. Nie wiem jak u nas, w Stanach taka samowolka może się skończyć tak samo, jak samowolny wjazd w barwach na teren innego OMC. Z drugiej strony u nas do całej kwestii OMC podchodzi się dużo bardziej lightowo- może dlatego że prochy czy broń tak naprawdę jeszcze nie weszły.

Offline

 

#51 2013-03-26 13:42:10

NiteMare

Gość

Re: HELLS ANGELS

eRKa napisał:

Z tego co wiem "diamencik" chyba nigdzie nie jest przyznawany "indywidualnie". Albo klub jest OMC albo nie jest- wtedy naszywanie go sobie to proszenie się o... różne rzeczy, niezależnie od tego czy ktoś zabijał, siedział czy umie fruwać. Nie wiem jak u nas, w Stanach taka samowolka może się skończyć tak samo, jak samowolny wjazd w barwach na teren innego OMC. Z drugiej strony u nas do całej kwestii OMC podchodzi się dużo bardziej lightowo- może dlatego że prochy czy broń tak naprawdę jeszcze nie weszły.

Z 1% jest tak jak ze wszystkim w MC, opieramy się na zasadach zwyczajowych, zatem nigdzie literalnie nie jest spisane co gdzie i jak. Do tej pory trafiłem na forum w stanach gdzie gość się "wypowiadał" w tej kwestii na podstawie znajomości z miejscowymi Hellsami. Twierdził on , ze np. tamtejsi memberzy nie noszą 1% bo nie ma takiego zwyczaju u HA. Jak sprawdziłem po galeriach to faktycznie część ma 1%a część nie ma. Z tego co zapamietałem to większość nie miała. O i tyle. Osobiście uważam, że wyznacznikiem 1% nie jest fakt: bycia w więzieniu, handlu prochami, bronią , życia z bandytki czy temu podobne, bez względu na kraj funkcjonowania.

 

#52 2013-04-26 10:15:26

hyhyhy

Gość

Re: HELLS ANGELS

A mnie zastanawia jedno, na ch..j pieprzycie o sprawach, które was nie dotyczą. Żaden z was nie jest w temacie, opluwacie się wzajemnie, przekrzykujecie, gówno wiecie, taka pyskówka gimbusów. Sprawy klubowe zostawcie tam, gdzie ich miejsce (i nie jest to internet), posadźcie tyłki na motocykle i w drogę a nie przed kompem mielicie ozorami jak stare baby. Jakbyście nie zauważyli to SEZON SIĘ ZACZĄŁ. Na to bezsensowne pier....nie będziecie mili czas w zimie (no chyba, że motocykl macie tylko na tapecie monitora komputerowego).

 

#53 2013-05-24 11:49:41

gosc....

Gość

Re: HELLS ANGELS

FTW napisał:

Wydaje mi się, tak typowo subiektywnie, że ów tekst, który tłumaczysz, nikomu za bardzo się nie przyda. Dla osoby wyjętej z kontekstu, nie mającej zielonego pojęcia o tym świecie, będzie u podstaw niezrozumiały. Dla kogoś kto nawet tylko trochę liznął tematu od środka (jak np ja) będzie nie tyle ciekawy, co denerwujący - nie wiem jak inni, ale dla mnie osoba, która tak bardzo chce być psem, że mimo, że do firmy się nie nadaje, prowadzi na własną rękę krecie "śledztwo", poznając nowych przyjaciół tylko po to by ich sprzedać, zasługuje jak nie na ostrzegawczy strzał w potylice, to co najmniej na kaftan.

Tak czy inaczej, jest spory wybór. Konformiści mogą sobie pójść drogą hardcorową (kluby międzynarodowe 1%), mniej hardcorową (kongres), lub pobawić się w klubowanie (PRM). Indywidualiści nie potrzebują wskazówek, sami wiedzą czego chcą, samotnie, w grupie, z plecami, bez, ale zawsze po swojemu. Tyle. Nie ma po co drążyć tematu.

Czy to się komuś podoba czy nie, Hells Angels to esencja tego czym są te "prawdziwe" kluby MC zza wielkiej wody. Marka, historia, cała otoczka, mówią same za siebie. I każdy, zwłaszcza z europejskich czy polskich klubów, chciałby być taki jak oni, nie umniejszając innym wielkim klubom z bogatą historią. Problem w tym, że to co za oceanem może i jest naturalne i fajne, u nas wygląda snobistycznie i sztucznie, a i tam jak się temu przyjrzeć to tak szlachetnie z bliska nie wygląda. Przynajmniej tak ja to odbieram. Jednym się to podoba, innym nie. I to są pozycje tak odmienne, że kłótnie w tym obrębie przypominają spór o wyższości pierogów ruskich nad pizzą (RUSKIE GÓRĄ!), czyli pozbawiony sensu.

Gdzieś tam na początku tego wszystkiego chodzi o motocykl, jazdę, wolność. Na tym może niech każdy się skupi, a jak to osiąga, to już prywatna sprawa.

 

#54 2013-05-24 11:54:23

gosc......

Gość

Re: HELLS ANGELS

FTW napisał:

Wydaje mi się, tak typowo subiektywnie, że ów tekst, który tłumaczysz, nikomu za bardzo się nie przyda. Dla osoby wyjętej z kontekstu, nie mającej zielonego pojęcia o tym świecie, będzie u podstaw niezrozumiały. Dla kogoś kto nawet tylko trochę liznął tematu od środka (jak np ja) będzie nie tyle ciekawy, co denerwujący - nie wiem jak inni, ale dla mnie osoba, która tak bardzo chce być psem, że mimo, że do firmy się nie nadaje, prowadzi na własną rękę krecie "śledztwo", poznając nowych przyjaciół tylko po to by ich sprzedać, zasługuje jak nie na ostrzegawczy strzał w potylice, to co najmniej na kaftan.

Tak czy inaczej, jest spory wybór. Konformiści mogą sobie pójść drogą hardcorową (kluby międzynarodowe 1%), mniej hardcorową (kongres), lub pobawić się w klubowanie (PRM). Indywidualiści nie potrzebują wskazówek, sami wiedzą czego chcą, samotnie, w grupie, z plecami, bez, ale zawsze po swojemu. Tyle. Nie ma po co drążyć tematu.

Czy to się komuś podoba czy nie, Hells Angels to esencja tego czym są te "prawdziwe" kluby MC zza wielkiej wody. Marka, historia, cała otoczka, mówią same za siebie. I każdy, zwłaszcza z europejskich czy polskich klubów, chciałby być taki jak oni, nie umniejszając innym wielkim klubom z bogatą historią. Problem w tym, że to co za oceanem może i jest naturalne i fajne, u nas wygląda snobistycznie i sztucznie, a i tam jak się temu przyjrzeć to tak szlachetnie z bliska nie wygląda. Przynajmniej tak ja to odbieram. Jednym się to podoba, innym nie. I to są pozycje tak odmienne, że kłótnie w tym obrębie przypominają spór o wyższości pierogów ruskich nad pizzą (RUSKIE GÓRĄ!), czyli pozbawiony sensu.

Gdzieś tam na początku tego wszystkiego chodzi o motocykl, jazdę, wolność. Na tym może niech każdy się skupi, a jak to osiąga, to już prywatna sprawa.

"(kluby międzynarodowe 1%)" - są jeszcze kluby międzynarodowe bez 1%. I są w Polsce. Zgadzam się z Tobą. Pozdrawiam.

 

#55 2013-05-24 21:39:40

NiteMare

Gość

Re: HELLS ANGELS

gosc...... napisał:

FTW napisał:

Wydaje mi się, tak typowo subiektywnie, że ów tekst, który tłumaczysz, nikomu za bardzo się nie przyda. Dla osoby wyjętej z kontekstu, nie mającej zielonego pojęcia o tym świecie, będzie u podstaw niezrozumiały. Dla kogoś kto nawet tylko trochę liznął tematu od środka (jak np ja) będzie nie tyle ciekawy, co denerwujący - nie wiem jak inni, ale dla mnie osoba, która tak bardzo chce być psem, że mimo, że do firmy się nie nadaje, prowadzi na własną rękę krecie "śledztwo", poznając nowych przyjaciół tylko po to by ich sprzedać, zasługuje jak nie na ostrzegawczy strzał w potylice, to co najmniej na kaftan.

Tak czy inaczej, jest spory wybór. Konformiści mogą sobie pójść drogą hardcorową (kluby międzynarodowe 1%), mniej hardcorową (kongres), lub pobawić się w klubowanie (PRM). Indywidualiści nie potrzebują wskazówek, sami wiedzą czego chcą, samotnie, w grupie, z plecami, bez, ale zawsze po swojemu. Tyle. Nie ma po co drążyć tematu.

Czy to się komuś podoba czy nie, Hells Angels to esencja tego czym są te "prawdziwe" kluby MC zza wielkiej wody. Marka, historia, cała otoczka, mówią same za siebie. I każdy, zwłaszcza z europejskich czy polskich klubów, chciałby być taki jak oni, nie umniejszając innym wielkim klubom z bogatą historią. Problem w tym, że to co za oceanem może i jest naturalne i fajne, u nas wygląda snobistycznie i sztucznie, a i tam jak się temu przyjrzeć to tak szlachetnie z bliska nie wygląda. Przynajmniej tak ja to odbieram. Jednym się to podoba, innym nie. I to są pozycje tak odmienne, że kłótnie w tym obrębie przypominają spór o wyższości pierogów ruskich nad pizzą (RUSKIE GÓRĄ!), czyli pozbawiony sensu.

Gdzieś tam na początku tego wszystkiego chodzi o motocykl, jazdę, wolność. Na tym może niech każdy się skupi, a jak to osiąga, to już prywatna sprawa.

"(kluby międzynarodowe 1%)" - są jeszcze kluby międzynarodowe bez 1%. I są w Polsce. Zgadzam się z Tobą. Pozdrawiam.

Gdzieś tam na początku tego wszystkiego chodziło o motocykl, wolność i wspólną jazdę i zabawę ( popijawę , wyrwanie fajnej laski zerwanie gwintu itp itd.) Zachowanie zawsze odbiegało od utartych norm. Tłumaczenie takich czy innych artykułów, przytaczanie i opisywanie rzeczywistych sytuacji to tylko pokazywanie realiów istnienia i funkcjonowania klubów MC i rzeczywiści sprawą każdego jest to którą pójdzie drogą i nie widzę w tym nic złego.

 

#56 2013-05-25 11:09:28

wiczas

Gość

Re: HELLS ANGELS

Nic nie ujmujac Hells Angels ( nie mam pojęcia czy są esencją czy nie ) ale najstarszym klubem z tego co wiem nie są .  W 1935 McCook Outlaws Motorcycle Club powstał w Barze Matilda na starej autostradzie Route 66 w McCook, Illinois na przedmieściach Chicago. A wieć zdecydowanie szybciej .

 

#57 2013-05-26 22:25:38

NiteMare

Gość

Re: HELLS ANGELS

wiczas napisał:

Nic nie ujmujac Hells Angels ( nie mam pojęcia czy są esencją czy nie ) ale najstarszym klubem z tego co wiem nie są .  W 1935 McCook Outlaws Motorcycle Club powstał w Barze Matilda na starej autostradzie Route 66 w McCook, Illinois na przedmieściach Chicago. A wieć zdecydowanie szybciej .

Ok Ok, ale pewna unifikacja ubioru ( kamizelek ) zasady ich obszycia, postępowania , organizacji wewnętrznej itp. zaczął się od Hellsów. To pod nazwą Hells Angels zaczęło w latach 50-tych działąć kilka chapterów jako jedna firma. To HA był w zasadzie pierwszym zunifikowanym wielochapterowym klubem MC.

 

#58 2013-05-26 23:12:55

wiczas

Gość

Re: HELLS ANGELS

nie bede się sprzeczał kazdy ma swoje zdanie


Outlaws MC (est 1935)  73 lata sily i tradycji1935 McCook Outlaws Motorcycle Club powstał w Barze Matilda na starej autostradzie Route 66 w McCook, Illinois na przedmieściach Chicago.1946Pomimo że Klub przetrwał II Wojne Swiatową, tak jak wiele innych organizacji w tamtych czasach działalność Klubu była ograniczona.Pierwsza powojenna impreza motocyklowa na środkowym zachodzie miała miejsce w maju 1946 w Soldier Field, Chicago. 1950Z oryginalnego rejestru z 1935 roku wiadomo, że rozmiary Klubu zwiekszały sie o członków z całego Chicago. Klub zadecydował, że zmieni nazwę z "The McCook Outlaws" na "The Chicago Outlaws" i przeniósł sie z McCook, osadzając się w Chicago. Zadecydowano również kompletnie zmienić logo Klubu. Przyjęto pomysł zamiany uskrzydlonego motocykla na małą czaszkę i stary angielski styl liter. Znak był haftowany na czarnych koszulach oraz malowany ręcznie na skórzanych kurtkach. 1954Do początkowej małej czaszki dodano skrzyżowane tłoki. Znak był haftowany na czarnych koszulach w stylu western z białą lamówką. Film “The Wild One" z Marlonem Brando wpłynał na tą naszywkę. 1959Czaszka i skrzyżowane tłoki zostały ponownie zmienione, powiększono je oraz dodano więcej szczegółów 1960A.M.A. (American Motorcycle Association), które nadzoruje wszystkie oficjalne wyścig w Stanach Zjednoczonych zabroniło używania słowa "Outlaws" ( wyjęci spod prawa) na ubraniach zawodników bioracych udzial w wyścigach. Dlatego też wszyscy członkowie klubu nosili znak OMC na ubraniach , aż do 1963 roku. 1963 Outlaws został oficjalnym członkiem “1%er Brotherhood of Clubs” (Braterstwo Klubów (Jednoprocentowych) , stając się w ten sposób pierwszym prawdziwym "1%er Club" (Klubem Jednoprocentowym ) na wschód od Mississippi. 19644 lipca "Gipsy Outlaws" z Milwaukee dołączyli do Klubu. Podczas wiosennych wyścigów motocyklowych w kwietniu podążaja za nimi "Gypsy Outlaws" z Louisville (wcześniej nie mieli żadnych kontaktów z Klubem w Milwaukee)  Tak Powstał "Outlaw Nation" z Chicago jako Mother Chapter (Oddział Macierzysty). 1965Pierwszego stycznia 1965 narodziła się - American Outlaws Association -Naszywka Klubowa na plecy: czaszka i skrzyżowane tłoki otrzymała nazwe "Charlie" 1969"God forgives, Outlaws don't ("Bóg wybacza, Outlaws nie") staje się mottem Klubu.1967W lipcu 1967 prezydent "Outlaws National" i kilku innych członków pochodzilo z Chicago, a na Florydzie powstał pierwszy usankcjonowanyoddział. 1977Założenie pierwszego oddziału poza granicami USA w Kanadzie. "Satan's Choice" staje się Outlaws MC.1984Po raz pierwszy członek nie należący do głównego oddziału został wybrany na prezydenta ("National President")1989Do Naszywki Klubowej dodano skrót "MC".1993Norwegia staje sie pierwszym europejskim oddziałem. 1994Założenie oddziału zagranicznego przez "Australian Outlaws" na piątym kontynencie. Również "MC 44" z Francji staje się oddziałem. Na ich naszywce dodane zostało słowo “Europa”.1995Ponieważ oddział w Chicago rozrasta się, rozpada się on na trzy grupy: Mother Chapter (Południe), Zachód i Pólnoc. Na francuskiej naszywce, słowo "Francja" zastąpiło słowo “Europa”.1999Belgijskie "Outlaws MC", które dotychczas istniało niezależnie przez 25 lat staje się członkiem A.O.A.Wtedy jest to jedyny oddział w Europie. 2000Angielscy i Walijscy "Outlaws MC",dotychczas niezależni , dołączają do A.O.A. Później tego samego roku Norwegia jest dodana ponownie jako pierwszy oddział skandynawski.2001W wielu krajach europejskich zakładane są nowe oddziały. Irlandia i Jersey. W Niemczech "Ghost Riders MC” dołączają do A.O.A. – podążają za nimi pierwszy azjatycki oddział w Thailandii, oraz drugi skandynawski oddział w Szwecji.2002W Niemczech rozpoczyna swoją działalność pierwszy oficjalny Support MC (Black Pistons MC) w Narodzie A.O.A. (A.O.A. Nation). Inne kraje: USA, Kanada, Wielka Brytania, Polska i Norwegia podążają za nimi. We Włoszech i Polsce rozpoczynają działalność nowe oddziały A.O.A.2003Outlaws MC jest reprezentowany w 19 stanach w USA. Francuski "MC Drome" dołącza do A.O.A.2004Koniec 2004 A.O.A. powiększa się o oddział w Rosji.2005Motocyklizm i Braterstwo (Biking & Brotherhood) istnieje od 1935 r.Outlaws MC World świętuje w 2005 r. 70-tą rocznicę jako Klub Motocyklowy oraz 40-tą rocznicę jako A.O.A. (American Outlaws Association) Charlie pojawia się na terenie Rosji. W Lipcu 2005 Rosja otrzymuje "Fullmember Status".2006Kwiecień 2006 - A.O.A. powiększa sie o pierwszy prospective chapter w Japonii.

 

#59 2013-05-26 23:14:53

wiczas

Gość

Re: HELLS ANGELS

odnosnie Polski to własnie w tym roku jest 10 lecie Outlaws w Polsce a ile lat w Polsce HA

 

#60 2013-06-07 15:43:35

hyhyhy

Gość

Re: HELLS ANGELS

O jezusicku..... jakie pierdolamento!

 

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
Dieta 8 godzinna. bantu rzeszów